" -Draco.-Hermiona zamarła. Odsunęła się ode mnie, ale
w tak dyskretny sposób, że nikt by się nie domyślił.
-Do czego ci potrzebna ta Tchórzofretka?! Zrobił ci coś?!-uniosła głos.-Nie.-pokręciłam przecząco głową.-W dzieciństwie był moim najlepszym przyjacielem. Jedynym przyjacielem. Rozdzielili nas, gdy moi rodzice zaczęli pracować w Ministerstwie Magii. Od tamtej pory się nie widywaliśmy. Nie wiem czy mnie w ogóle pamięta… "
-Jak mogłaś się z nim przyjaźnić? Przecież Malfoy od urodzenia był wredny. On jest niekulturalny! Tak samo jak tych jego dwóch półgłówków!-wymachiwała rękami na różne strony. Była oburzona.
-Kiedyś był miły... przynajmniej dla mnie. Nie mieliśmy innych przyjaciół poza sobą. Nasi rodzice nie pozwalali nam się z nikim innym bawić.-spuściłam głowę w dół.
Pamiętam jak po przeprowadzce -bo przeprowadziliśmy się w momencie rozdzielenia mnie i Draco- całe dnie siedziałam w swoim pokoju płacząc. Nie wychodziłam na dwór bo za bardzo przypominał mi zabawy z nim, ani nie jadłam naszych ulubionych dyniowych ciasteczek, które Amanda piekła co niedzielę. Zaszyłam się w wielkim łóżku z białym baldachimem i wypłakiwałam się w dziesiątki poduszek.
-Ale dlaczego was rozdzielili? Dlaczego nie pozwalali wam na kontakt z innymi?-teraz w oczach Hermiony było widać smutek i współczucie. Tak jakby wściekłą Hermione zastąpiła wrażliwa Hermiona.
-Coś się stało pomiędzy naszymi rodzicami. Możliwe, że się pokłócili. Do dzisiaj tego nie wiem. Draco może wiedzieć od samego początku. Strasznie mi go brakowało. Przyjaciółkę znalazłam sobie dopiero, gdy poszłam do mugolskiej szkoły.-po moim policzku spłynęła łza. Łza tęsknoty. Szybko ją starłam.
-Byliście NAJLEPSZYMI przyjaciółmi?-Hermiona oplotła mnie ramieniem i przysunęła do siebie. Czuję potrzebę, żeby jej opowiedzieć.
-Dobrze. Nikomu wcześniej o tym nie mówiłam. Nawet rodzicom. Dochowasz tajemnicy ?-spojrzałam się na Hermione poważnym wzrokiem.
-Oczywiście!-zrobiła gest zamykania ust kluczykiem uśmiechając się. Wstałam i otworzyłam szufladę stojącą przy łóżku, z której wyciągnęłam drewniany, zdobiony złotem kuferek niewielkich rozmiarów. Znów zajęłam miejsce na łóżku obok Hermiony.
-Kiedyś, razem z Draco urządziliśmy sobie potajemny ślub w jego domku na drzewie. Draco zerwał zasłonki, żebym miała welon a sam ukradł tacie krawat, który sięgał mu wtedy prawie do kolan. Oberwało mu się wtedy za to bardzo. Za obrączki posłużyły nam zwinięte druciki pasujące jak ulał na nasze palce. Noszę swój w kuferku do dziś.-gdy chcąc wyjąć przedmiot dotknęłam go, wróciło to dziwne uczucie.
Wszystko wyglądało tak jakbym tam znowu była. Tak jakbym przeniosła się w czasie, ale nie mogłam zmienić biegu wydarzeń. Byłam jedynie obserwatorem. Stałam przed siedmioletnim Draco. Trzymaliśmy się za ręce w domku na drzewie. Krawat zwisający z jego szyi był czarny. W jego dużych wtedy platynowoszarych oczach widziałam iskierki. Kosmyki jaśniejszych włosów spadały mu na czoło. Na jego twarzy widniał szeroki uśmiech. "Ja, Draco, biorę sobie ciebie Lili za najlepszą na świecie żonę." Powiedział, wkładając druciany pierścionek na moją dłoń. Jego głos brzmiał tak słodko. "Ja, Lili, biorę sobie ciebie Draco za najlepszego męża na świecie. Będziemy się bawić aż po grób!" Zrobiłam to samo co on, po czym lekko pocałowałam Draco w policzek.
A potem BUM. Nagle koniec. Znów byłam w pokoju a obok mnie nadal siedziała Hermiona dziwnie się we mnie wpatrując.
-Lili, co się z tobą stało ?-zapytała.
Gdy już chciałam odpowiedzieć do pokoju z hukiem weszła Ginny.
-Zaraz mecz!! Dlaczego dalej siedzicie w pokoju?! Szybko bo nie zdążymy!!-ciągnęła nas za ręce. Razem poszłyśmy na mecz.
Gdy doszłyśmy już na boisko oszołomiona stanęłam przed trybunami, które wznosiły się do góry na parę metrów. Krzesła, na których mieliśmy usiąść znajdowały się na samym szczycie. Mam okropny lęk wysokości. Nabawiłam się go pewnego razu, kiedy spadłam z domku na drzewie.
-Dziewczyny, ja tam nie wejdę.-one stanęły zawiedzione.
-Ale musisz. Harry dzisiaj gra.-nalegały, jednak mój lęk wziął górę.
-Nie dam rady, przepraszam.-odwróciłam się, aby wrócić do szkoły, jednak wpadłam na kogoś. Znowu. Znów czułam tą bezwładność podczas spadania w dół. Jednak tym razem coś powstrzymało mnie przed upadkiem na ziemię. Silne ramię oplotło mnie w talii. Czułam jak każdy mój mięsień spina się pod wpływem dotyku. Gdy wreszcie otworzyłam oczy, zobaczyłam przed sobą te same platynowoszare oczy, te które znam z dzieciństwa. Przy jego pomocy podniosłam się. Trzymał swoją dłoń dłużej na mojej talii niż przypuszczałam. Kiedy postanowił jednak ją zabrać, przejechał jeszcze opuszkami swoich palców wzdłuż bioder, które znacznie odstawały odznaczając się przy tym na opinającej moje ciało spódniczce. Dokładnie obserwowałam jego ruchy.
-Cześć.-powiedział. Moje serce stanęło. To znaczy, że będę musiała się teraz do niego odezwać.
-Cześć.-odpowiedziałam rozmarzonym głosem. Nie mam pojęcia dlaczego powiedziałam to w taki sposób. Jednak on uniósł lekko kąciki ust.-Ja przepraszam, nie chciałam, to był wypadek.
-Czy my się kiedyś nie spotkaliśmy? Przypominasz mi kogoś…-odparł.
-Draco! Chodź już, zaraz zacznie się mecz, musimy iść! Chyba chcesz zobaczyć porażkę Pottera?-krzyczała z oddali Pansy.-A co ty tutaj robisz z tą nową, co nie patrzy gdzie idzie?-Spanikowałam. Strasznie spanikowałam. OGROMNIE SPANIKOWAŁAM.
-To ja już pójdę...-odchodząc widziałam jak bardzo był zawiedziony. Jeszcze dzisiaj śmiał się ze mnie na stołówce podczas incydentu z Pansy, a teraz jest dla mnie taki miły?
______________________________________________________________
WRACAM! Znowu nie wiem na jak długo. Więc cieszmy się póki jestem XD Miłego <3 Piszcie, czy podoba wam się coś takiego.
<3333 kocham to , i czekam na więcej <33 xxx
OdpowiedzUsuń