piątek, 27 listopada 2015

#3 Czasem upokorzenie boli przez dłuższy czas, a nawet przez całe życie....


"Wchodząc do sali pozatrzaskiwał wszystkie okna i rozwinął białe płótno na środku klasy. Powiedział, że „Profesor Lupin jest niezdolny do wykonywania jakichkolwiek zajęć.”. Oglądaliśmy projekcje o wilkołakach i animagach. Malfoy jak zwykle drwił ze wszystkiego. Hermiona odezwała się niepytana, Snape odebrał nam 5 punktów. To nie fair. Przecież Hermiona chciała dobrze. Dostaliśmy jeszcze przeogromną pracę domową. DWIE ROLKI PERGAMINU O WILKOŁAKACH. Od razu zaczęłam czytać tekst z podręcznika."


Dziś jest mecz Quidditch’a. Na dodatek zbiera się na deszcz. Nie znam się na tym sporcie. W szkole jestem dopiero od niedawna, ale to na pewno jakieś utrudnienie.
Po lekcjach kręciłam się po pokoju, nie wiedząc co ze sobą zrobić. Byłam znudzona, ponieważ książkę skończyłam już czytać, a nie znam innych rozrywek tutaj. Przechodząc obok wysokiego lustra stojącego przy łóżku jednej ze współlokatorek, zobaczyłam jak bardzo źle wyglądam. Nigdy zbyt przesadnie nie dbałam o wygląd, nie nakładałam makijażu szpachelkom. Zawsze był to bardziej naturalny wygląd, bo myślę, że w moim wieku nie powinno się tak robić. W żadnym wieku nie powinno się szpachlować twarzy… Nadal stałam przed lustrem, jakbym miała coś tam zobaczyć, albo kogoś. Kogoś kim jestem lub kim chciałabym być. Zauważałam w sobie każdą drobnostkę, wadę, każdy detal, przez które moja samoocena się obniżała. Nigdy tak nie miałam. Rozmyślania przerwał mi trzask drzwi.
-O boże!-podskoczyłam. Biegiem odeszłam od lustra. Do pokoju wbiegła Ginny.
-Słyszałam, że ci się nudzi. Idziesz ze mną? Zaraz obiad.-rzuciła opierając się o framugę drzwi.
-Jasne.-dodałam z obojętnością w głosie.
Idąc korytarzem słyszałam, jak wszyscy rozmawiają o najbliższym meczu. Irytowało mnie to, że nie znam wcale zasad tej gry.
-Ej, Ginny?-zapytałam, gdy siadałyśmy do stołu.
-Tak?-spojrzała się na mnie z iskierkami w oczach.
-Bo ten Quidditch to.. ja nie znam w ogóle…
-Zasad?-przerwała.
W taki oto sposób doprosiłam się o wykład na temat tej jakże wspaniałej gry, który ciągnął się przez cały czas trwania obiadu. W międzyczasie Ginny oczywiście robiła przerwy na posiłek, co zdecydowałam też zrobić. Może częściej.. Szczerze mówiąc, słuchałam jej tylko przez pierwsze 5 minut. Przez resztę czasu rozglądałam się po sali. Zauważyłam, że Hermiona siedzi razem z chłopakami niedaleko nas. Wpadłam na pomysł.
-Wiesz Ginny, ja muszę porozmawiać z Hermioną o bardzo ważnej sprawie ,a teraz akurat ma czas.-powiedziałam z delikatnością w głosie, żeby jej nie urazić.
-Ahhm, dobrze. Spotkamy się meczu!-machała mi, gdy odchodziłam. Po czym sama wyszła.
Gryfoni siedzieli przy długim stole pod lewą ścianą Wielkiej Sali. Razem z Ginny usadowiłyśmy się zaraz przy drzwiach pod ścianą. Hermiona niestety siedziała po środku stołu od strony stołu ślizgonów. Musiałam się narazić na niebezpieczeństwo, że ktoś zwróci na mnie uwagę. Od czasu tej akcji z lustrem sprzed parudziesięciu minut zachowuję się jak nie ja. Wzięłam głęboki oddech i ruszyłam z miejsca. Miałam nadzieję, że przy stole ślizgonów będzie siedział Draco. Szukałam go na całej długości sali. Nagle wpadłam na jakąś dziewczynę, która niosła właśnie tacę z jakimś daniem. Nie miałam czasu żeby się przyjrzeć bo wszystko wylądowało na mnie. Jakby tego było mało upadłam na ziemię, a taca odbiła się z hukiem o podłogę zwracając uwagę WSZYSTKICH. Wszystkie oczy skierowane były na nas, a może raczej na mnie.
-Ja przepra..
-Jak idziesz! Jesteś ślepa? Czy może jednak twoja głupota przechodzi mutacje?-wszyscy na sali zaczęli się śmiać. Podniosłam się z ziemi jak najszybciej i wybiegłam z sali.
Nie patrzałam dokąd biegnę, chciałam tylko znaleźć się jak najdalej od tego co się właśnie stało. Oczy miałam całe zapłakane. Poczułam powiew zimniejszego powietrza, otarłam łzy i spostrzegłam, że jestem za zewnątrz. Na dziedzińcu. Usiadłam po zewnętrznej stronie filarów i wpatrywałam się w niebo. Było szare. Małe, przeźroczyste kropelki spadały z nieba roztrzaskując się o źdźbła trawy. Potem już konkretnie się rozpadało.
Nie siedziałam tam długo. Udałam się do pokoju, żeby przebrać te brudne ciuchy. Inaczej wyglądałabym jak szwedzki stół. Na korytarzach na szczęście nikogo nie było. Pewnie wszyscy jeszcze jedzą albo rozmawiają o mojej wpadce i śmieją się. Będę miała piekło w tej szkole na początki nauki. Super. Myślałam, że Ginny będzie w pokoju, lecz jej tam nie zastałam. Może tym lepiej… Musiałabym się jej tłumaczyć a nie mam ochoty odtwarzać tego znowu. Poplamione ubrania rzuciłam gdzieś w kąt.
Pod prysznicem miałam już w głowie treść listu do rodziców, który zamierzałam napisać. Chociaż może to nie taki dobry pomysł. Pewnie znowu pracują, albo wyjechali. Nie chcę, żeby Amanda się mną zamartwiała. Nie, nie napiszę go. Po wyjściu usłyszałam szumy dochodzące z pokoju wspólnego. Oznacza to, że posiłek się skończył. Ubrałam się jak najszybciej i usiadłam na łóżku jakby nigdy nic. Schody skrzypiały pod czyimś ciężarem. Drzwi delikatnie się otworzyły, wyjrzała z nich postać- DZIĘKI BOGU- Hermiony.
-Cześć Lili. Wszystko dobrze?-zapytała zatroskana zamykając za sobą drzwi. Usiadła obok mnie.
-Nie wiem. Ja szłam, żeby dosiąść się do was, a ona tak nagle.. Nie zauważyłam jej. Ośmieszyła mnie na oczach całej szkoły.-wylałam swoje emocje na wierzch w postaci łez.
-To Pansy Parkinson. Jest taka, dlatego że jest w Slytherinie… A nawiązując, kogo szukałaś przy stole ślizgonów?-jej ton się zmienił. Teraz był podejrzliwy..
-Draco.-Hermiona zamarła. Odsunęła się ode mnie, ale w tak dyskretny sposób, że nikt by się nie domyślił.
-Do czego ci potrzebna ta Tchórzofretka?! Zrobił ci coś?!-uniosła głos.
-Nie.-pokręciłam przecząco głową.-W dzieciństwie był moim najlepszym przyjacielem. Jedynym przyjacielem. Rozdzielili nas, gdy moi rodzice zaczęli pracować w Ministerstwie Magii. Od tamtej pory się nie widywaliśmy. Nie wiem czy mnie w ogóle pamięta…


_____________________________________________________________________________

Powracam! Może na stałe, może na parę dni, kto wie. Mam teraz tyle pomysłów na rozdziały, że nie nadążam ich spisywać. Mam nadzieję, że będzie tak zawsze :) Miłej lektury! <3 

3 komentarze:

  1. Rodział ogólnie okay
    Nie rozumiem Jednak jednego
    ' Udałam się do pokoju, żeby przebrać te brudne ciuchy. Inaczej wyglądałabym jak szwedki stół'
    Szwedzki stół jest brudny? :D ;-;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, ale jest na nim pełno jedzenia, gdzie na niej również było go dość sporo XD

      Usuń
  2. supi , czekam na więciej <333 !!

    OdpowiedzUsuń